masaż - akcesoria

Od kilku lat Tajlandia jest modną destynacją wakacyjną. To interesujące miejsce w wielu aspektach znacznie różniące się od tego, co znamy. Inna kultura, inna kuchnia, inne przyjemności. Jedną z rzeczy, które funduje sobie turysta w Tajlandii jest masaż tajski. Miejsca, w których można sobie zafundować taką przyjemność są niemal na każdym kroku a do tego ceny są bardzo przystępne. Klasyczny masaż tajski to w przeliczeniu na złotówki wydatek rzędu 30 PLN za 60 minut. Dla porównania – ten sam zabieg w Warszawie to koszt około 200 zł. A zatem skoro tak tanio, skoro jest wszędzie i skoro jest taki znany – na pewno warto spróbować. I poszłam na masaż tajski.

masaż tajski

http://massagedreams.com/massage/traditional-thai-massage-difference/

Wchodzę do pomieszczenia około 20 metrów kwadratowych, w którym stoją 3 wielkie łóżka i dwa fotele do masażu stóp. Lokal jak na standardy europejskie jest raczej obskurny i do określenia mianem SPA bardzo mu daleko – całe lata świetlne. Na podłodze glazura nieudolnie imitująca drewno, a tuż pod sufitem napis Happy New Year ze srebrnego błyszczącego celofanu. Łóżka oddzielone od siebie kiczowatymi zasłonkami z materiału spiętymi tu i ówdzie plastikowym spinaczem używanym onegdaj do przypinania prania na sznurkach. Na łóżku barwna narzuta w kwiaty w kolorystyce bordowo-czerwonej oraz poduszka powleczona białą poszewką frotte. Obok maleńka szafka z MDU-u, od którego zaczyna odchodzić wierzchnia warstwa płyty, a na niej japoński Lucky Cat. Niby wystrój nie powinien być ważny, ale jakoś nie czuję się komfortowo w takim wnętrzu. Uciec trochę wstyd, więc kładę się na łóżku i jednocześnie zastanawiam, ilu spoconych turystów leżało tu przede mną od ostatniego prania narzuty na łóżko. Głowa ląduje na poduszce. Z bliska widzę, że jest czysta a do tego nie wydziela żadnych niepokojących zapachów. Ulga. Staram się nie koncentrować na dziwnym wystroju wnętrza tylko czekam na masaż. Oby podeszła do mnie prawdziwa kobieta a nie wyglądający niemal jak kobieta facet. Niby człowiek jest otwarty i tolerancyjny, ale okazuje się, że głównie w teorii. W praktyce wolę masaż wykonywany przez osobę o jednoznacznie zdefiniowanej płci. Po chwili – zwycięstwo! Podeszła do mnie prawdziwa kobieta w trudnym do określenia wieku. Niezbyt młoda, ale na pewno nie stara. Nie umiem określić jej wieku ze zbyt dużą dokładnością. Plus minus 35-55 lat.

I zaczęło się. Prawdziwy tajski masaż w Tajlandii.Pierwsze minuty jestem cała spięta. Na pewno nie można powiedzieć, że to jest relaksacyjny masaż. Wszystkie ruchy wykonywane są z dużą intensywnością a uciski w niektórych miejscach bolą. W innych miejscach natomiast – bolą bardzo. Zaciskam zęby, wstrzymuję powietrze i mam nadzieję, że jakoś wytrzymam. Szybko dokonuję wyliczenia, że męczenie jednej partii ciała nie może trwać zbyt długo, bo na całość mamy 60 minut. O jak dobrze, że nie zapłaciłam za dwie godziny.

Leżę, cierpię i myślę, że to dla mojego dobra. Podobno masaż tajski ma zbawienny wpływ na cały organizm. Usuwa napięcia mięśniowe i bóle a finalnie odpręża. O, na pewno się odprężę, jak to się skończy. Bo na razie jestem cała spięta i obolała. Doświadczenie ciekawe, ale na pewno nie dla wszystkich będze przyjemne. Może więc warto równowartość 30 PLN zainwestować w trzy Singha?

singha beer

Produkt typowo tajski a relaks gwarantowany już w trakcie a nie tylko po.

 

przeczytaj cały artykuł "CIERP I PŁAĆ - MASAŻ TAJSKI"

Informacje o plikach cookie Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.